„Allegoria Inclinata Resurgit” obraz Bernardo Bellotto z kolekcji Gemäldegalerie w Dreźnie
Bernardo Bellotto to jeden z ważniejszych twórców pejzaży miejskich, czyli wedut, w XVIII w. W Polsce znany jest jako Canaletto, którego widoki Warszawy zdobią Zamek Królewski. Weduty Bellotta prezentują najbardziej charakterystyczne budowle miast, z niezwykłą precyzją oddają głębię, przestrzeń i perspektywę. Do dziś pozwalają zanurzyć się ówczesne życie dzięki przedstawieniu także mieszkańców.
„Nasz” Canaletto i jego weduty
Bernardo Bellotto jest jednym z najważniejszych twórców osiemnastowiecznych pejzaży miejskich, czyli wedut, gatunku wywodzącego się z Wenecji. W Polsce znany jako „nasz” Canaletto, którego widoki Warszawy od blisko 250 lat zdobią Zamek Królewski, a ich reprodukcje wrosły na dobre w naszą kulturę. Widoki miast, z ich najbardziej charakterystycznymi budowlami, malowane z niezwykłą precyzją w oddaniu głębi, przestrzeni, perspektywy, pozwalają do dziś zanurzyć się w żywą tkankę ówczesnych miejsc dzięki przedstawieniu także ich mieszkańców.
W dorobku malarza znajdziemy widoki włoskich miast związanych z jego podróżami i miejscami, w których pracował dla swoich możnych klientów, często władców. Malował rodzinną Wenecję, a także Florencję, Rzym czy Mediolan. Wykonał weduty Drezna, Pirny, twierdzy Königstein, Wiednia i Monachium. Wiele kompozycji powtarzał w formie graficznej i rysunkowej. Największe kolekcje jego dzieł znajdują się w Staatliche Kunstsammlungen Dresden (Państwowych Zbiorach Sztuki w Dreźnie) oraz w warszawskim Zamku Królewskim.
Alegoria upadku i odrodzenia – historia powstania obrazu
Malarstwo figuralne stanowi wyjątek w twórczości Bernarda Bellotto. Chociaż zachowały się dziesiątki rysunków oraz szkiców postaci i zwierząt, które ożywiały ulice i place wymalowanych miast, powstało niewiele obrazów niebędących wedutami. Jednym z nich jest alegoria upadku i odrodzenia z drezdeńskiej Galerii Obrazów Starych Mistrzów: „Allegoria Inclinata Resurgit” („Złamana powstaje”).
Powstanie obrazu „Allegoria Inclinata Resurgit” było związane ze skutkami katastrofalnej dla Saksonii wojny siedmioletniej. Rzeczpospolita polsko-litewska, choć połączona w tym czasie unią personalną z Saksonią, pozostała neutralna.
Powstało dzieło dość zagadkowe, początkowo nawet nie było łączone z Bellottem jako zupełnie nietypowe dla malarza. Do dziś także nie udało się ustalić okoliczności powstania obrazu. W dawniejszej literaturze można spotkać się z błędną informacją, że został zamówiony do Zamku Królewskiego w Warszawie. Nie wiadomo, kto zamówił obraz ani jakie było jego przeznaczenie. Najprawdopodobniej płótno od początku znajdowało się w Dreźnie, po raz pierwszy wymienione w inwentarzu drezdeńskiej galerii w 1841 r.
Złamana powstaje – alegorie i personifikacje
Nie udało się w pełni wyjaśnić wymowy ideowej dzieła, stworzonego zapewne na podstawie szczegółowego opisu zleceniodawcy. Na obrazie widzimy alegoryczne postacie, personifikacje krajów pod rządami króla Augusta III. Stojący z lewej strony wąsaty mężczyzna w czerwonym kontuszu i złocistym żupanie uosabia Polskę. Artyści różnych epok przyzwyczaili nas do damskiej wersji Polski w sztuce, tym ciekawsze jest to osiemnastowieczne ujęcie jako dojrzałego mężczyzny. Tę samą męską twarz o cechach portretowych widzimy wyłaniającą się zza ramiom pierwszoplanowych postaci.
Siedząca kobieta w stroju antycznym, jasnej sukni i zielonym płaszczu, w hełmie na głowie, ozdobionym białymi i czerwonymi piórami, to personifikacja Saksonii. Lewą rękę wspiera na kartuszu z herbem kraju, prawą wskazuje w kierunku dolnej krawędzi obrazu. Przy kartuszu znajdują się gałęzie palmowe, nad którymi unosi się gołąb trzymający kawałek tkaniny (?) z inskrypcją Inclinata resurgit (Złamana powstaje), za nim, z tyłu widoczna jest umieszczona na cokole kolumny data MDCCLXII (1762).
Postacie przedstawione są na architektonicznym tle, z kolumnami po bokach i arkadą pośrodku. Kolumny i czerwona kotara umieszczona w prawym górnym rogu obrazu są to elementy zarezerwowane dla władców i osób wysoko urodzonych, informują odbiorcę, że patrzy na obraz związany z monarchią.
Krótki biogram artysty
Bernardo Francesco Paolo Ernesto Bellotto urodził się 20 maja 1722 r. w Wenecji w rodzinie o tradycjach artystycznych. Kształcił się w warsztacie wuja, brata matki, Giovanniego Antonia Canala (1697–1768), zwanego Canalettem, znanego weneckiego weducisty. Bernardo, podróżując i pracując jeszcze we włoskich miastach, używał tego samego przydomka, łączącego go ze słynnym wujem.
W 1747 r. Bellotto, zwany Canaletto, przeprowadził się do Saksonii, gdzie zaczął realizować zamówienia dla potężnego ministra, hrabiego Heiricha von Brühla (1700–1763) oraz dla Augusta III Wettyna, króla Polski (1733–1763), i elektora saskiego (pod imieniem Fryderyka Augusta II). Artysta sygnował swoje dzieła peintre royal – malarz królewski, chociaż nie zachowały się dokumenty poświadczające nominację na malarza nadwornego. Canaletto stworzył dla dworu drezdeńskiego szereg widoków saksońskich miast, ale po kilkunastu latach musiał opuścić Drezno wskutek zawieruchy wojny siedmioletniej (1756–1763). Znalazł bezpieczne miejsce i zleceniodawców w Monachium i Wiedniu.
Powrót Bellotta do zniszczonego w trakcie wojny Drezna wiązał się z licznymi stratami, nie tylko materialnymi. Zabezpieczony w skrzyniach dorobek artystyczny uległ zniszczeniu. Jesienią 1763 r. zmarli obaj możni mecenasi: król August III i hrabia von Brühl. W nowej rzeczywistości nie był już nadwornym malarzem. Dostał, co prawda, stanowisko nauczyciela rysunku perspektywicznego w powstałej właśnie Akademii Sztuk Pięknych, ale z prawie trzykrotnie niższą pensją.
W tej sytuacji malarz w 1766 r. w towarzystwie syna i ucznia wyruszył w poszukiwaniu nowej pracy do Sankt Petersburga. Po drodze zatrzymał się w Warszawie, gdzie od dwóch lat królem był Stanisław August, oświeceniowy reformator i wielbiciel włoskiej sztuki. Reszta historii jest dobrze znana. Tak wenecki malarz został „naszym” Canalettem i spędził na królewskim dworze czternaście lat. Nigdy nie dotarł do Rosji. Wykonał dla króla najsłynniejsze weduty z widokami stolicy Polski, które do dziś możemy podziwiać w komplecie w Sali Canaletta w Zamku Królewskim w Warszawie. Zarówno warszawskie, jak i drezdeńskie weduty Bellotta, po blisko 200 latach stały się pomocną dokumentacją przy odbudowie obu miast zniszczonych podczas drugiej wojny światowej.
Bernardo Bellotto zmarł w Warszawie, 17 listopada 1780 r. Został pochowany w kościele Kapucynów przy ulicy Miodowej.
Elżbieta Pachała-Czechowska